Pamiętam ten dźwięk, gdy pierwszy raz postawiłam stopę na nowej podłodze drewnianej w mojej kawalerce. To było coś pomiędzy westchnieniem ulgi a cichym stukotem obcasów. Mieszkałam wtedy w bloku z wielkiej płyty, gdzie każdy krok sąsiada słychać było jak własny. Stara wykładzina dywanowa, pożółkła i wytarta, zbierała kurz niemiłosiernie. Marzyłam o zmianie, ale bałam się
